Powidła tradycyjne bez mieszania

Nastał czas węgierek, a tym samym czas robienia powideł. Nie produkuje przetworów hurtowo, ale kilka słoików musiałam zrobić. Jeżeli boicie się mieszania, ten przepis jest dla was. Spróbujcie, a będziecie do niego wracać co roku.

  • 5 kg śliwek węgierek
  • 800 g cukru
  • opcjonalnie 2 łyżki octu

Tradycyjne powidła bez mieszania

Śliwki umyć i wyjąć z nich pestki. Jeżeli to zrobicie, najgorszą robotę macie za sobą.

Wypestkowane śliwki włożyć do dużego garnka, najlepiej żeby był szeroki, im większa powierzchnia parowania tym szybciej pozbędziecie się nadmiaru wody. Wsypać cukier. I możecie dodać ocet dla przełamania smaku, ale nie jest to konieczne. Wymieszać i odstawić na kilka godzin. Najlepiej przygotować śliwki wieczorem i rano zacząć smażyć.

Garnek postawić na jak najmniejszym ogniu, nie przykrywać. I UWAGA : POD ŻADNYM POZOREM PRZEZ CAŁY CZAS GOTOWANIA NIE MIESZAĆ. Moje powidła dusiły się przez 8 godzin,ale myślę, że już ok. 5 – 6 godzin powinno im wystarczyć. Kiedy już zestawimy garnek z ognia całość można po raz pierwszy wymieszać. Ja zrobiłam to dopiero po wystygnięciu,ale dla powideł nie ma to znaczenia.

Całość przełożyć do słoików. Z podanych proporcji wyszły mi 2 litrowe słoiki i 3 mniejsze.

W dużym garnku rozłożyć ścierkę ustawić na niej słoiki, tak żeby nie stykały się ze sobą. Zalać do połowy wodą. Doprowadzić do wrzenia, przykryć i gotować na małym ogniu 10 minut. Wyjąć z garnka i postawić do góry nogami do wystygnięcia.

Tradycyjne powidła bez mieszania

Smacznego :)

Powidła tradycyjne bez mieszania
Rate this post

29 thoughts on “Powidła tradycyjne bez mieszania”

  1. Muszę spróbować, brzmi super. W zeszłym roku przez kilka dni podgrzewałam (z mieszaniem) i studziłam, żeby zgęstniały. Twój sposób zdecydowanie prostszy!

    1. Gosia szczerze polecam. Dziś na targu widziałam idealne węgierki, takie pomarszczone na końcach. Aż się zastanawiałam czy nie dorobić jeszcze, bo po wyjęciu pestek, już same się robią :)

      1. Agnieszka, a gdzie na ten targ chodzisz? Bo ja nowa w okolicy i jeszcze nie znalazłam dobrej mety owocowo-warzywnej :)

        1. To taka trochę dalsza okolica, bo w Ursusie. Jeżeli jeszcze nie byłaś to polecam. W tygodniu jest tylko kilka stoisk, ale kupuję sobie wtedy ciężkie zakupy, wjeżdżam na plac i nie muszę dużo nosić. W sobotę są tłumy, ale i sprzedających dużo. Można kupić warzywa, owoce na cały tydzień, a do tego spotkać wielu znajomych, bo wiele osób robi tam zakupy :)

  2. Agnieszko, jestem zaskoczona tym „niemieszaniem” . Konfitury rzeczywiście nie przywierają do dna ? Dla mnie nie ma jesieni bez węgierkowych konfitur i spróbuję sprawdzić Twój sposób. Ja lubię jednak konfitury z przyprawami i zwykle coś oprócz cukru zawsze dodam do smaku :) pozdrawiam serdecznie

    1. Małgosiu, serio nie przywierają, chociaż wiem, że trudno w to uwierzyć. Tylko trzeba się pilnować i nie zamieszać w trakcie, bo jak śliwki się rozpadną w trakcie to już bez mieszania się nie obejdzie :)

  3. Prawdziwe powidła to jest to. Nie jakaś galaretka z supermarketu. Najlepiej mieć swoją spiżarnie i robić je samodzielnie w sezonie gdy są owoce z których będziemy je robić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.